Strona niezależnego
Dyrektora Klubu

Logo Betterware

Zostań przedstawicielem

-----------------------------------
ZNAJDŹ
PRZEDSTAWICIELA
Z TWOJEJ OKOLICY
-----------------------------------
-----------------------------------


Życiowy "plan B"



Co to jest „Plan B”? Jest to życiowa alternatywa do obecnej sytuacji w jakiej się znajdujemy. Nie zdajemy sobie sprawy, że coraz częściej mamy z nim do czynienia. Nasz wybór – nasze rozwiązanie.
Bardzo często występuje w naszym życiu plan B. Gorzej, gdy wyboru musimy dokonać nagle i nie mamy alternatywy lub przygotowanych rozwiązań. Wtedy opanowuje nas strach, zawód, uczucie niesprawiedliwości, bezsilności zwątpienia, dlaczego właśnie ja, dlaczego to mnie spotkało, dlaczego to mnie się przytrafiło. Może warto wziąć pod uwagę ten problem zawczasu.
Praca na tzw. etacie – jest dobrze. 8-16, 8-16, 8-16 i tęsknota za weekendem. Nie jest źle, ustabilizowana monotonia życiowa. Pieniążków trochę brak, może jakaś podwyżka się trafi lub zmiana stanowiska na lepiej płatne. Tu trzeba cierpliwie poczekać, może dotychczasowy szef złamie nogę, pójdzie na chorobowe, zwolni się albo jego zwolnią, wtedy może się poprawi, ale niedobrze, młody jest, oj nie dobrze. A jak zrobią redukcję etatów, to co wtedy?
Tak dużo negatywnych emocji nam towarzyszy w okresie zagrożenia utraty pracy czy zdobycia upragnionego awansu, podwyżki, gdy nic nie staramy się robić tylko czekamy biernie na coś, co nam los przyniesie.
Można tak, można inaczej. Czy znacie zawód, pracę, przyjemną, nie mówię, że łatwą, nie wymagającą nakładów finansowych, w zasadzie pracę, której efekty zależą tylko i wyłącznie od nas? Takie alternatywne rozwiązanie, które z powodzeniem można wykorzystać już teraz pracując na etacie? I nie ma znaczenia, jakie w chwili obecnej stanowisko się zajmuje. Mówię o pracy, w której nasz zwierzchnik (osoba wprowadzająca) cieszy się z naszego awansu, wręcz nam w tym pomaga. Nie wierzyłem, a jednak tak jest. Ja znam taką pracę. Jest to MLM – mój życiowy "plan B". Tu widzę swoją szansę.
Co mnie pociągnęło, co mnie urzekło, co mnie sprowokowało do spróbowania swoich sił w tym czymś nowym, w tej dodatkowej „pracy”? Ludzie – jacyś tacy inni, zadowoleni z życia, uprzejmi, życzliwi, gotowi bezinteresownie pomagać jeden drugiemu, cieszący się z każdego sukcesu innych, pozytywnie myślący. Ta otwartość do przekazywania wiedzy i precyzyjnych, cennych uwag jest trochę szokująca, ale to mi się akurat bardzo podoba.
Zastanówcie się - może warto o czymś takim wcześniej pomyśleć i wdrożyć "plan B" w swoje życie. To nic nie kosztuje, a spróbować warto – polecam.

Jarosław Skupiński, Warszawa